Ladakh FR 2013 – Od Manali aż po Leh

27

Odcinek 2: Od Manali aż po Leh

Stojąc lekko zdezorientowani na placu dworca autobusowego w Manali, w mgnieniu oka zostajemy zaczepieni przez miejscowych, gotowych do spełnienia wszelakich zachcianek zachodniaków i przyjęcia dolarów w każdej ilości. Udaje nam się dogadać transport busem dzielonym wraz z innymi turystami oraz Hindusami, chcącymi dotrzeć do Leh. Szczęśliwie do odjazdu jeszcze ponad godzina, więc trafiamy do hoteliku, gdzie za drobną opłatą możemy się umyć i przepakować. Punktualnie przyjeżdża po nas bus marki Force, w naszych rejonach znany jako Mercedes „kaczka”, na którego ładujemy nasze bagaże (na dach, a jakże!) ze strachem w oczach. Przed wyjazdem w trasę zabieramy jeszcze pozostałych turystów z innej części miasteczka i koło 3 w nocy obieramy za kierunek Ladakh. Gdy samochód pnie się koszmarnie dziurawą drogą po serpentynach na pierwszą przełęcz, my ze zmęczenia zapadamy w letarg.

Przystanek na lokalny posiłek, fot. Piotr Zdanecki

Budzimy się ze snu, gdy transport zatrzymuje się na przełęczy Rothang, przy jednym z tea housów. Przecierając oczy, wytaczamy się na zewnątrz, gdzie momentalnie odczuwamy uderzenie przenikliwego zimna. Jesteśmy na niemal 4000m i chociaż jest już widno, słońce nie zdążyło jeszcze wstać, więc temperatura nas nie rozpieszcza. Co najważniejsze, pierwszy raz widzimy góry. Ale zimno doskwiera nam na tyle, że szybko chowamy się do autobusiku i czekamy na lepsze czasy. Po niedługim czasie kierowca wraca za stery i jedziemy dalej, przed nami jeszcze około 450km górskiej drogi wijącej się po serpentynach i przecinającej przełęcze mierzące ponad 5000m.

222km trasy, fot. Klaudiusz Duda

Droga dłuży się nam niemiłosiernie, mimo fantastycznych krajobrazów malujących się za oknami naszego „Merola”. Co jakiś czas zatrzymujemy się przy przydrożnych namiotach, oferujących zarówno miejscowe jedzenie, jak i to normalnie dostępne w sklepach w Delhi. Chcąc jak najdłużej wytrzymać bez sensacji żołądkowych, zadowalamy się chipsami i czekoladkami zapijanymi Pepsi. Jednak nie wszyscy pasażerowie mają tyle szczęścia co my – połączenie brawurowej jazdy kierowcy, busa telepiącego się we wszystkie strony, nagłych zmian wysokości i miejscowego jedzenia daje im dość boleśnie znać o sobie.

Popołudniowy widoczek, fot. Piotr Zdanecki

Po 18 godzinach spędzonych na naprzemiennym drzemaniu, oglądaniu widoków, wypatrywaniu możliwych linii freeridowych i trzymaniu się foteli, żeby nie wypaść przez okno, docieramy do stolicy Ladakhu – Leh.

Nie zdążyliśmy jeszcze wypakować naszych rzeczy, gdy wokół nas zjawiła się masa ludzi proponujących nam noclegi. Byliśmy zbyt zmęczeni na wybrzydzanie i negocjacje więc zdecydowaliśmy się na pierwszą z brzegu ofertę, wychodząc z założenia, że jakby co, to zawsze możemy zmienić lokalizację. Jednak wybór okazał się strzałem w dziesiątkę – trafiliśmy pod dach fantastycznej rodziny, która na każdym kroku starała się nam pomóc, jak tylko mogła. Sohrab okazał się być nauczycielem i ważną osobą w Leh, dzięki czemu płynnie mówił po angielsku, tym samym mieliśmy szansę na ciekawe pogaduchy o Indiach i Ladakhu. Co prawda jego żona Sarah nie władała angielskim tak dobrze jak on, ale zupełnie nie przeszkadzało jej to w dbaniu o nas, jak o własną rodzinę.

Pałac w Leh, fot. Piotr Zdanecki

Sohrab szybko wprowadził nas w tajniki poruszania się po miasteczku, więc kolejne dwa dni spędziliśmy na aklimatyzacji i przygotowaniach do górskiej akcji – przecież po to tu przyjechaliśmy! I mimo, że mieliśmy odpoczywać, nie mogliśmy sobie darować zdobycia najwyższego punktu Leh, czyli pałacu królewskiego. Nasz gospodarz wykorzystując swoje znajomości, za niezłą cenę załatwił dla nas i naszych aluminiowych rumaków transport w góry, na przełęcz Sirsir, wznoszącą się na 4850m. Tam zaczyna się nasza przygoda.

Panorama Leh, fot. Piotr Zdanecki

Tekst: Piotr Zdanecki
Zdjęcia: Piotr Zdanecki, Klaudiusz Duda

Pozostałe odcinki dostępne TUTAJ

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

* Copy this password:

* Type or paste password here:

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>